środa, 25 grudnia 2019

Święta, święta, święta.

   Okres Świąt Bożego Narodzenia na Stacji dość mocno różni się od znanego nam z życia poza Stacją. Pierwszą, bardzo istotną różnicą jest absolutny brak zbędnego napięcia. Wszystko dzieje się spokojnie. Nie ma biegania po sklepach, walki o karpia i choinkę. Idziemy spokojnie do magazynu i bierzemy potrzebne produkty, rybę wyciągamy z zamrażarki :) Nie ma również mycia okien!! A to z bardzo prostej przyczyny - płyn do mycia szyb nie daje rady w tych temperaturach. Raz zrobiłam ten błąd w okolicy Wielkanocy... dłuższy zajęło mi zdrapywanie z szyby zamarzniętego płynu i doprowadzenie jej do jako takiego stanu.
   W tym roku wyjątkowo mamy prawdziwą choinkę! Nieduży świerk przyleciał do nas z Polski w czasie wizyty 10.12. Pięknie pachnie!!
   Na świątecznym stole w zasadzie klasyka - barszcz, grzybowa, kapusta z grzybami, pierogi, ryba, kompot z suszonych owoców, sos grzybowy... trochę tego było. Największym przebojem był zdecydowanie ciasta, które przygotował Darko. Chyba awansuje na cukiernika Wyprawy.




   Były oczywiście większe i mniejsze prezenty pod choinką:




   Dla mnie najmilszy prezent przybył z ukochanego lasu:


   Ogólnie święta na Stacji upływają w miłej i wesołej atmosferze :D






środa, 11 grudnia 2019

Kolejny powiew świąt

   Jak co roku w grudniu na Stację przylecieli goście z Longyearbyen ze świąteczną wizytą. Pani gubernator, pani pastor, kierownik Stacji i wielu innych gości. Wśród nich tacy, których miałam okazję zobaczyć kolejny raz, a także kilka nowych osób.

   Tym razem grafik dyżurów ułożył się tak, że na mojej głowie była kuchnia i wydanie obiadu na czas. Na szczęście ze wsparciem Ani. Cała reszta towarzystwa wybrała się na Przylądek Wilczka na krótką mszę. Niestety tym rzazem bez ks. Marka Michalskiego. Później obiad, śpiewanie kolęd, życzenia i... odlecieli. 4 godziny minęły bardzo szybko, nie było nawet czasu porozmawiać ze wszystkimi :(

   Helikopterem przyleciała też ostatnia poczta w tym roku. Jak już wspominałam - cudownie jest tutaj dostawać kartki, paczki. Fajnie, że ktoś o nas pamięta.

   W tym roku przyleciał także do nas prawdziwy, PACHNĄCY świerk. Malutki, ale zawsze to kawałek lasu. Uwierzcie, że taki zapach na końcu świata jest znacznie przyjemniejszy i silniejszy niż podczas wycieczki do lasu. Choć oczywiście prawdziwego lasu, szumu liści, zapachu igliwia i ściółki nic nie zastąpi! Nawet wczorajsza zupa grzybowa :)


fot. Sebastian Szczurtek




fot. Sebastian Szczurtek





Mały kawałek szczęścia :)


LAS!!



poniedziałek, 9 grudnia 2019

Gorsza strona Arktyki

   Arktyka - magiczne, piękne i ciągle jeszcze dzikie miejsce przyciągające ludzi. Często zostaje w człowieku na zawsze i każe wracać, a nawet zostać. Jest tutaj coś takiego co woła, przyciąga, mami. Krajobrazy, cisza, dzika przyroda, arktyczny chłód i surowość, podniebne spektakle. Długo by można wymieniać.
   Wśród tego wszystkiego nasza Stacja na południu Spitsbergenu. Na Stacji ludzie, od zawsze psy, które ostrzegały wielokrotnie przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Niektóre psy przyjechały tutaj z Longyearbyen, niektóre urodziły się na miejscu. Tak jak nasza Yuki 4 lata temu. Z racji zmieniających się warunków życia tutaj, nowinek technicznych - została podjęta decyzja, że psy wyjeżdżają ze Stacji. Zarówno dla Yuki jak i Rasputina udało się znaleźć domy, w których mogą spędzić resztę swojego życia. W końcu nie przy budzie, na łańcuchu.
   Los bywa jednak okrutny. 25.11 Yuki przypłaciła życiem walkę z niedźwiedziem. Nasza kochana, dzielna Yukisia, której staraliśmy się pomóc na wszelkie legalne tutaj sposoby - niestety nie miała szans z drapieżnikiem, który uparcie dążył do celu. Kiedy udało się na chwilę odpędzić niedźwiedzia i zabrać Yuki do Stacji miałam niewielką nadzieję, że jeszcze jakoś to będzie. Niestety jedno spojrzenie na odniesione rany powiedziało mi wszystko.
   Niedźwiedź nie dawał za wygraną i przez kilka godzin próbował wszelkimi sposobami dostać się do budynku. Próby ponowił kilkanaście godzin później. Z pomocą policji, helikoptera - został odpędzony w stronę lodowca. Od kilku dni obserwujemy ślady wokół Stacji, ale nie wiemy czy to ten sam niedźwiedź czy jakiś kolejny wędrowiec. Na psy już nie zapoluje. Yuki odeszła, a Rasputin mieszka z nami w Stacji.

fot. Sebastian Szczurtek