niedziela, 14 stycznia 2018

Przybyła kolejna wiosna

   Można powiedzieć , że na północy kolejna wiosna - nie tylko ta moja, dzisiejsza, ale także za oknem. Od trzech dni dodatnia temperatura i leje... Ze sniegu robi sie okropna ciapa, wznosimy modły żeby utrzymało się chociaz tyle, żeby dało się skuterem w miejsca pracy w terenie dotrzeć. Nie ułatwia nam życia ta pogoda.
   Dziś moje urodziny zbiegły się po raz drugi z finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Postanowiliśmy sie przyłączyć i juz od miesiąca wystawiamy na charytatywne aukcje przedmioty wykonane przez nas na Stacji, a także robiliśmy przelewy na nasze sztabowe konto. Może nie zabłyśniemy kwotowo jako sztab, ale przeciez każda złotwóka w tym przypadku ma znaczenie.
   Zdjęciowo chwilowo szału nie ma - ani zorzy, za oknem paskudnie, więc niewiele tym razem. Ale za to dla tych co nie mieli okazji zobaczyć - kawałek północy wraz ze wspomnieniami naszego ślubu:

https://www.youtube.com/watch?v=AWyQPHFV9uM


   Zapomniałam powiedzieć o najfajniejszym prezencie urodzinowym jaki mogłam dostać! Otóż mój osobisty mąż wykonał dla mnie magiczne pudełko z niespodzianką. Magiczne, bo miało specjalne zamknięcie, nad którym trzeba było pomyśleć, a w środku znalazł się między innymi wspomniany najlepszy prezent czyli...


   To do roboty!


   I księżyc na dobrą noc:






niedziela, 31 grudnia 2017

Ostatni dzień roku

   31.12 - symboliczna data, ostatni dzień roku. Często czas podsumowań, przemyśleń, wspomnień. Rok to długo. Dla jednych nawet bardzo. Jeśli przychodzi nam na coś czekac rok - czas się rozciąga, zwalnia. Gdy mamy rok czegoś fajnego - czas płynie nieubłaganie. Z tym czasem jak widać - bywa różnie. Na pewno przez rok można dużo zrobić - jeśli tylko się chce.
   Mój rok obfitował w wiele wrażeń, zwrotów akcji, życiowych przewrotów i realizacji planów. Do najważniejszych mogę zaliczyć bardzo nietypowy ślub, pierwszy start w triathlonie czy w końcu - wyczekiwany wyjazd na Spitsbergen. Za znacznie wiekszy sukces niż ukończenie triathlonu przed zamknięciem mety i nie na ostatnim miejscu - uważam wsadzenie po raz pierwszy i drugi matki do samilotu. A to wszystko jednego dnia :D Oj działo się działo...


Stacja pod tęczami. Ale złota nie było.


Bo z mamą jest najlepiej!


Zima na stoku czyli ekipa Ski School Jerry

Styczeń był mrrrrroooooźny

Najpiękniejszy poranek


Nordicowe zmagania

Maj nad morzem :)

Szkolenie przed wyjazdem

Największe osiągnięcie tego roku!

Żarty się skończyły...

Kobiety polarne na 60 - leciu Polskiej Stacji Polarnej

Płyniemy!


Wiosenny Maniek

Prawie meta. Jeszcze tylko bieg.

Wiosenna Lena.

Pierwszy triathlonowy :)

Dla takich widoków chce się wracać na północ!

Wiosenny spływ Pilicą

Bardzo nietypowe zdjęcie ślubne :D




















   Do zobaczenia w 2018 roku :)

sobota, 23 grudnia 2017

Wesołych Świąt

   Już jutro po południu lub wieczorem (różnie bywa w domach), zasiądziemy przy świątecznym stole. Zapach grzybów - to chyba rzecz najbardziej kojarząca mi się z tym wieczorem. W moim rodzinnym domu zawsze jest zupa grzybowa z grzybów zebranych w Dąbrówce :) A tutaj, na końcu świata - też będzie grzybowa, ale niestety nie z grzybów z ulubionego lasu. Mamy zapas "sklepowych", a także kilka paczuszek podesłanych nam przez rodzinę i znajomych. Będzie więc namiastka domu :)
   Z okazji jedynego takiego dnia w roku chciałabym Wam życzyć samych wspaniałych chwil, dużo zdrowia, choćby małej radości każdego dnia, spełnienia marzeń i planów, a także tego żebyście znaleźli czas dla siebie i dla bliskich. Czas płynie szybko - korzystajcie z niego i kolekcjonujcie piękne wspomnienia!!



   A tutaj życzenia od 40 Wyprawy Polarnej :)

  Wesołych Świąt!

wtorek, 19 grudnia 2017

Święta, święta, święta

   Tak, tak - nerwowe ruchy w sklepach, bieganie za prezentami, kolejka do karpia, atakujace z każdej strony świąteczne promocje - nie tym razem! Przynajmniej w moim przypadku, bo większośc z Was pewnie to teraz przeżywa :)
   Kolejny raz przyjdzie mi spędzić Boże Narodzenie daleko od domu. W Domu Pod Biegunem jak czasem mówi się o Stacji. Tutaj to wszystko wygląda inaczej. Ryba od września czeka już w zamrażarce, prezenty trzeba było zorganizować dużo wcześniej, o żywej choince nie ma tutaj co marzyć (choć podobno kiedyś przywieziono taką tutaj helikopterem). Zakupy też nas omijają - w końcu większość potrzebnych rzeczy mamy w magazynie. Na tablicy ogłoszeń wisi lista z potrawami do wykonania - wpisali się ci, którzy czują się na siłach wykonać makowiec, barszcz czy inną grzybową. Zwykle w domu takie rzeczy magicznie pojawiają się na stole "same", a tutaj trzeba je zrobić :) A to dla wielu z nas wyzwanie! Jak to mama/babcia robiła? Co tam się dodawało? Zobaczymy jak nam to wszystko wyjdzie :)
   Za oknem teoretycznie zima - miejscami wywiany śnieg do gołej ziemi, a w innych miejscach ponad metrowe zaspy. Dziwna ta pokrywa śnieżna tutaj. Na dziś zapowiadany dośc silny wiatr oraz opady śniegu i deszczu ze śniegiem - zrobi się pewnie lodowa skorupa na tym wszystkim. Tak czy inaczej - mamy szansę na święta za śniegiem. Tymczasem kilka widoczków z ostatnich nocy: